Kilka lat temu rozpoczął się wielki boom na serwisy społecznościowe. Bardzo szybko listy zakładek zapełniły się URLami: Grono, GoldenLine, Nasza-Klasa, Facebook, ... Wypadało być na większości z nich, gdyż różni znajomi mieli konta na różnych portalach, a obecnie wszyscy zdają się być wszędzie. Niedługo problem ten dotknie graczy komputerowych i nie będzie możliwości odwrotu.
Pomysł serwisów społecznościowych okazał się na tyle trafny, że zaczyna przenikać także do innych części naszego życia. Aktualnie na etapie drążenia tego tematu zdają się być dystrybutorzy gier komputerowych. Sony ma swoje Playstation Network, Microsoft ma XBox Live. Tutaj sprawa jest prosta, społecznościową warstwę wirtualnego i rzeczywistego życia graczy przejęły koncerny dostarczające sprzęt (konsole). Wszystko zaczyna się komplikować, gdy dochodzimy do bardzo dużego rynku gier na platformę PC. Nie ma tutaj jednego, czy dwóch producentów sprzętu. Ponieważ jednak gracze nie mają oficjalnego miejsca, gdzie mogą się pochwalić swoimi osiągnięciami, producenci gier postanowili stworzyć swoje własne portale przeznaczone do tego celu. Tyle tylko, że producentów tych jest całe mnóstwo, a każdy chce w ten sposób promować tylko swoje produkty. Czy to oznacza powtórkę natłoku kont w serwisach o charakterze społecznościowym?
Firma Valve jakiś czas temu wprowadziła w swojej usłudze Steam elementy społecznościowe. Każde konto dostało swoją własną stronę z profilem, na której znajduje się nie tylko lista zakupionych poprzez tę platformę gier (co niekoniecznie każdemu może odpowiadać), ale także lista znajomych, aktualny status (Offline, Online oraz W grze z podaniem jej tytułu), zdobyte wyzwania w grach, czas spędzony w każdej z nich i całą masę innych informacji. Pomimo publikowania znacznej ilości danych, jakie zapewne niektóre osoby chciałyby zachować w tajemnicy, mieliśmy jeden portal łączący informacje z gier niezależnie od producenta. Jednakże, aby móc z niego skorzystać należy zakupić grę poprzez Steam, co na polskie warunki zdaje się być pomysłem conajmniej szalonym, gdyż płaci się tam w Euro, według cen zachodnioeuropejskich.
Pomysł szybko podchwyciło Electronic Arts, które udostępniło swoją wersję portalu, na którym można śledzić swoje i cudze postępy np. w grze Battlefield. Teraz z podobną, lecz nieco rozszerzoną inicjatywą wystartował Ubisoft uruchamiając U-play, a to dopiero początek i w niedługim czasie możemy spodziewać się kolejnych odsłon pomysłów innych producentów.
W przypadku serwisów społecznościowych mamy wybór: rejestrujemy się, bądź nie. Producenci gier jednak aktywują profil gracza automatycznie w momencie rejestracji gry, założenia konta wymaganego do prowadzenia rozgrywek w Internecie, czy (jak w przypadku Steam) w momencie dołączenia do platformy. Już niedługo zakup gry będzie nierozerwalnie związany z jakąś stroną, prezentującą nasze osiągnięcia oraz wiadomościami od znajomych lub nieznajomych ludzi chcących nas dołączyć do swojego rostera.
Ograniczyłeś swoją obecność do jednego portalu społecznościowego, a jesteś graczem komputerowym? Szykuj miejsce na systemowym taskbarze i w zakładkach przeglądarki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga. Komentarze są moderowane i mogą nie pojawić się natychmiast po utworzeniu. Autor niniejszego bloga zastrzega sobie prawo do niedopuszczenia komentarzy będących SPAMem i/lub nie odnoszących się do komentowanego wpisu i/lub łamiących zasady kulturalnej wymiany opinii.