Gazeta.pl opublikowała informację o Telewizji Polskiej S.A. chcącej ściągać abonament od swoich pracowników. Rozumiem potrzebę takiego kroku, ale widzę bzdurę na horyzoncie.
Jak wiadomo, prawo nakazuje płacić abonament w przypadku, gdy posiadamy odbiornik telewizyjny lub radiowy. W praktyce oznacza to, że płacić musi każdy gdyż producenci różnych "gadżetów" starają się wcisnąć jak najwięcej bezużytecznych rzeczy do swoich produktów. Jedną z takich rzeczy jest odbiornik radiowy. Niemal wszystkie nowoczesne (nawet nie te supernowoczesne) telefony komórkowe, odtwarzacze plików MP3 czy rejestratory posiadają możliwość odbierania naziemnych stacji radiowych. Jedyną możliwością rezygnacji z tej funkcji jest żmudne poszukiwanie urządzenia jej nie posiadającego, co z roku na rok staje się coraz trudniejsze. Odbiorniki radiowe są w dzisiejszych czasach miniaturowe i tanie w produkcji, grzechem byłoby zatem nie wykorzystać tej odrobiny wolnego miejsca w celu zwiększenia listy możliwości danego sprzętu. A że w Polsce płaci się nie za używanie, lecz za samo posiadanie, nawet jeśli nigdy nie skorzystaliśmy z owoców nadgorliwości producentów, płacić musimy.
Wyobraźmy sobie jednak, że nie posiadamy samochodu z odtwarzaczem płyt CD, nasz telefon pochodzi z czasów raczkowania telefonii komórkowej, a plików MP3 słuchamy tylko przy użyciu komputera. Telewizora nie mamy, a nasza lodówka i suszarka do włosów skutecznie oparły się zakusom instalacji odbiornika radiowego przez producenta. Nie żyjemy w średniowieczu elektroniki, nie posiadamy jedynie żadnych odbiorników audiowizualnych stacji naziemnych, może z wyłączeniem zabawkowych krótkofalówek naszego syna.
Zarząd TVP chce, aby każdy pracownik udowodnił, że płaci abonament. Ale jak mają oni udowodnić, że nie mają za co płacić? O tym Zarząd nie wspomina. Najwyraźniej więc wychodzi z założenia, że każdy ma jakiś odbiornik. O ile TVP może powołać Speckomisję, która uda się do mieszkania pracownika i dokładnie przejrzy wszelkie kąty w poszukiwaniu telewizora oraz wybebeszy wszystkie urządzenia na ewentualność wystąpienia radia, nie może ona stwierdzić czy taki Kowalski nie chowa przypadkiem miniaturowego odbiornika radiowego w majtkach. Chyba, że Speckomisja będzie miała prawo dokonać także rewizji osobistej z użyciem gumowych rękawic, latarki i długich szczypiec.
Absurdalność tego pomysłu uwypukla problem udowodnienia posiadania bądź nie jakiegokolwiek odbiornika. Powoduje to, iż zapis o konieczności płacenia za posiadanie jest bez sensu. Albo otrzymaliśmy odbiornik radiowy jako wartość dodaną do otwieracza butelek, albo nie ma możliwości udowodnienia, że takowego nie posiadamy. Rozsądniejsze zatem byłoby nakazanie płacenia abonamentu wszystkim, bez podawania dodatkowych "jeśli".
Ale wróćmy do meritum. Pracownicy TVP mogliby spodziewać się, że tak jak np. pracownicy PKP mają służbowe bilety na pociągi, czy pracownicy ZTM - służbowe karty miejskie, będą zwolnieni z płacenia abonamentu. Są oni współtwórcami (w sensie tworzenia produktu), zatem dlaczego mają płacić za coś, co wytworzyli? Sytuacja jest jednak nieco odmienna. TVP ma problemy finansowe, zrozumiałe jest więc że trzeba sobie pomóc.
Załóżmy tym razem że jestem pracownikiem TVP i zgadzam się na płacenie abonamentu (niejako samemu sobie). Zarząd TVP chce, abym prezentował swoje potwierdzenia wpłaty i tym samym udowadniał, że działam zgodnie z prawem. Czy nie wydaje się Wam to bieganiem naokoło? Skoro pracuję w TVP, które mi wypłaca pensję, to zamiast wymuszać na mnie kolekcjonowanie papierów zakład pracy powinien mi potrącać z pensji te 12PLN. Jakież to ułatwienie dla mnie - nie muszę biegać co miesiąc ani na pocztę, ani z makulaturą do działu kadr (czy innej komórki odpowiedzialnej za weryfikację mojej praworządności). Takie zachęcanie do płacenia abonamentu zadziałałoby znacznie lepiej niż marketingowe biadolenie o spadku zysków. Nawet jeśli nie posiadam radia i telewizora, samo zwolnienie mnie ze stania w kolejkach sprawiłoby nagły wzrost entuzjazmu co do pomysłu opłacania abonamentu.
Cała ta akcja wygląda jak jakiś fragment filmu Barei. Życzę wszystkiego dobrego zarówno Telewizji Polskiej jak i Polskiemu Radiu, a przede wszystkim życzę im trzeźwego myślenia i sensownych pomysłów. Jak zachęcać to z głową, a nie z ciężarówką kłód do rzucania pod nogi.
Jedno "ale". Nie ma ustawy o deputacie węglowym, 99-procentowych zniżkach na bilety kolejowe ani służbowych kart miejskich. Ustawa o abonamencie RTV jest. A to inna para kaloszy.
OdpowiedzUsuń